Przegląd Autoklubu: Fiat Ritmo

nie, 17 grudnia 2017 godz. 16:15:55 skomentuj retro
Tagi: fiat ritmo

Fiat Ritmo

Model Ritmo był dla Fiata ważną inwestycją. Choć Fiat 128 był udanym samochodem, który w 1970 roku zdobył tytuł samochodu roku, jego konstrukcja pamiętała jeszcze koniec lat 60. W motoryzacji trendy się zmieniły, a Włosi potrzebowali kompaktowego auta, które będzie mogło konkurować, chociażby z obecnym na rynku już parę lat, Volkswagenem Golfem.
       
W 1979 roku zaprezentowano Ritmo - auto nowoczesne, zupełnie różne od swojego poprzednika, a przede wszystkim rozsądnie wyposażone i wycenione. Na sukces nie trzeba było czekać długo.



Ritmo wyróżniał charakterystyczny styl - choć dziś niektóre linie mogą wydawać się groteskowe, trzeba przyznać, że w swoich czasach Ritmo z pewnością wywierało wrażenie na ulicach. Charakterystyczne okrągłe reflektory i klamki, czy felgi o niespotykanym dotąd wzorze, czyniły z Ritmo auto nie do pomylenia. Zdaje się jednak, że Fiat sam przestraszył się tak odważnej stylizacji, której autorem był Sergio Sertorelli. Wraz z kolejnymi liftingami charakterystyczne owalne kształty znikały jeden po drugim. Największą zmianą, jaką przyniosły modernizacje karoserii, było zastąpienie okrągłych przednich świateł podwójnymi, osadzonymi na zdecydowanie bardziej tradycyjnym, prostokątnym grillu.

Klienci mogli wybrać jedną z trzech wersji nadwoziowych. W salonach sprzedaży dostępne były 3 i 5-drzwiowe hatchbacki oraz 2-drzwiowy kabriolet z charakterystycznym pałąkiem w miejscu słupka B.



Gama silników obejmowała na początku benzynowe jednostki o mocach 60, 65 i 75 KM, a od 1980 roku dostępny był również diesel, do którego rękę przyłożył sam Aurelio Lampredi. To co najbardziej interesujące, działo się jednak na samym końcu cennika i w wersjach, które zdobił emblemat skorpiona. Najsłabszą z najmocniejszych była 105-konna jednostka 1.6 w odmianie 105TC. Zasilał ją gaźnik Webera z Fiata 131. Jeszcze więcej wrażeń generowała 2-litrowa wersja 125TC, o mocy odpowiadającej oznaczeniu. Ten wariant w gamie Ritmo dostępny był jedynie jako Ritmo Abarth. Z czasem moc wzrosła do 130 KM (130TC) co zapewniało kompaktowemu i stosunkowo lekkiemu Fiatowi więcej niż przyzwoite osiągi.

Do przygotowania Ritmo Abarth dokładano wiele starań - nie była to jedynie najmocniejsza wersja seryjnego Ritmo. Abarth, był bowiem montowany na oddzielnej linii montażowej, a zmiany w stosunku do „cywilnego” Ritmo nie ograniczały się do silnika. W sportowej odmianie znajdowała się również 5-biegowa skrzynia ZF, sportowa kierownica oraz fotele. Zawieszenie było zestrojone sztywniej, a hamulce były przystosowane do hamowania z większych prędkości.



Na bazie Ritmo przygotowywano również wiele aut do startów w rajdach. Najpopularniejszą „bazę” stanowił 125TC. Z racji jego trwałości, doskonałych osiągów, w wielu przypadkach na rajdowe trasy wyjeżdżało niemal seryjne Ritmo, z zamontowaną klatką i odelżonym wnętrzem. Czerwony egzemplarz to właśnie taki samochód. Niemal wszystkie podzespoły są seryjne, a jedynie moc silnika została zwiększona do 180 KM. W czarnym Ritmo znajdziemy nieco więcej rajdowych modyfikacji, chociażby kubełkowe fotele we wnętrzu, lecz w jego przypadku moc wynosi nieco mniej, bo 150 KM. Co ciekawe na tym egzemplarzu, dwa lata temu wystartował w historycznym rajdzie Legend Boucles de Bastogne znany polityk i miłośnik klasycznych aut - Guy Verhofstadt.

Oczywiście nie będzie niespodzianką stwierdzenie, że gdyby zabezpieczenie antykorozyjne Ritmo było lepsze, moglibyśmy częściej oglądać dziś ten wdzięczny model, nawet w Polsce. Bo przyznajcie, kiedy ostatnio widzieliście na ulicy Ritmo? Jego rzadkość czyni z niego prawdziwego włoskiego klasyka z kanciastych lat 80.











Piotr Ciechomski