Abarth Osella PA1 - opowieść o pewnej znajomości

pon, 13 marca 2017 godz. 15:55:53 skomentuj retro

Abarth Osella PA1 | fot. Piotr Ciechomski

Kiedy po drugiej wojnie światowej odradzała się rywalizacja na torach i rajdowych odcinkach, w typowym włoskim warsztacie przy Via Guastalla w Turynie, szlifował się prawdziwy talent.  To ten dar, z pomocą największego włoskiego tunera - Carlo Abartha, przekuł się w powstanie serii samochodów sportowych, której początkiem był bolid PA1.

Vincenzo Osella urodził się na przedmieściach Turynu w ciepły, sierpniowy poranek 1939 roku - „kilka dni przed wojną“, co zawsze lubił podkreślać. Ojciec Luigi i matka Maria mieli swój własny sklep garmażeryjny, więc mały Luigi nie cierpiał głodu, jak wielu jego rówieśników. Pod koniec wojny ojciec stanął przed dylematem, czy rozszerzać aktualnie prowadzoną działalność, czy też pójść w zupełnie innym kierunku. Szczęśliwie dla młodego Vincenzo wybór padł na sprzedaż sklepu i zakup małego garażu z zapleczem warsztatowym i myjnią przy Via Guastalla 14 w Turynie. Następne lata były dla „Enzo” niczym pobyt w Disneylandzie. Godzinami przesiadywał w warsztacie pełnym części i bawił się nimi niczym zabawkami, co dało mu możliwość poznawania mechaniki i budowy samochodów. Odbiło to się oczywiście na jego wynikach w szkole, gdyż więcej czasu spędzał w warsztacie niż na odrabianiu lekcji. Po zakończeniu nauki Osella zaczął pracować w kopalni piasku, będącej własnością jego stryja.

fot. Piotr Ciechomski

Pierwszy kontakt z jazdą na czas miał miejsce w rajdzie Siestriere, gdzie Vincenzo wziął udział w roli co-driver-a, jednak jego marzeniem od zawsze było zasiadać za kierownicą. Drugą szansę, już jako kierowca, dostał w roku 1957, gdy jako 18-latek wystartował w rajdzie górskim Ochieppo-Graglia. Jechał wówczas Fiatem 600 pożyczonym od przyjaciela, to wtedy na jednym z końcowych odcinków wypadł z trasy i uszkodził skrzynię biegów. Niewiele myśląc wrócił do Turynu i wykręcił z vana stojącego na parkingu ojca taką samą skrzynię co w „sześćsetce”. Razem z pilotem pracowali całą noc, aby nazajutrz zameldować się na starcie drugiego odcinka tego rajdu. Niestety, okazał się on również fatalny, po dachowaniu auto nadawało się jedynie do kasacji. Załamany i zrujnowany finansowo Vincenzo wrócił do pracy w kopalni piasku.

fot. Piotr Ciechomski

Na tym pewnie zakończyłaby się jego kariera motoryzacyjna, gdyby nie ojciec, który postanowił wspierać syna w realizacji jego pasji. Po naradach zakupili używanego Lotusa 11 z silnikiem OSCA, aby w tym łatwym do opanowania wozie Osella szlifował swój talent. W wolnych chwilach Enzo zajął się tuningowaniem swojego nowego auta. Wymienił m.in dyferencjał, zamontował pięciobiegową skrzynię od „Giulietty” i w tej konfiguracji wystartował na kilku rajdach górskich i wyścigach. Plany na dalsze sukcesy przekreślił poważny wypadek samochodowy po którym Lotus skończył jako opuszczony wrak leżący pod garażem. Vincenzo zaczął pracować w garażu ojca i robił to na tyle skutecznie, że został dostrzeżony przez Renzo Avidano, prawą rękę samego Carlo Abartha, słynnego już wówczas tunera z Turynu. Gdy w roku 1963 otrzymał od niego propozycję pracy, zdecydował się przyjąć ofertę zatrudnienia głównie po to, aby uzyskać koncesję Abartha dla garażu swojego ojca. Po latach Osella tak wspominał to wydarzenie: „Praca dla Abartha była bardzo opłacalna, mimo niekończących się godzin spędzonych w warsztacie. Każdego dnia uczyłem się czegoś nowego i nawet zarabiałem dobre pieniądze.” Przebywając w otoczeniu najznamienitszych asów kierownicy, miał okazję doskonalić także swoje umiejętności jako kierowca. Wystartował w kilku wyścigach, jednak bez większych sukcesów. Znana jest anegdotyczna sytuacja kiedy Osella chciał wystartować w rajdzie Cesana-Sestriere w ’63 roku. Oficjalnie zapytał o zgodę, ale odpowiedź była odmowna, ponieważ był tam potrzebny jako członek ekipy serwisowej. Niewiele myśląc owinął sobie rękę bandażem i oznajmił, że uległ wypadkowi, jadąc Vespą. Wystartował w rajdzie jako kierowca, choć zarówno podczas treningów, jak i startu, paradował z zabandażowaną dłonią.

fot. Piotr Ciechomski

W sierpniu 1964 Enzo otrzymał od Abartha koncesję ASO i wraz z ojcem stworzyli profesjonalny warsztat. W międzyczasie został także koncesjonowanym delaerem tłumików Abartha. Czas spędzony u Carlo przyniósł namacalne efekty, gdyż warsztat Enzo stał się znany. W 1971, kiedy Fiat przejął firmę "Skorpiona", Carlo zaproponował Oselli sprzedaż wszystkich podzespołów i silników ze swojego starego garażu. Wtedy rozpoczęła się przygoda z budowaniem prototypów pod szyldem Osella Squadra Corse. Wraz z genialnym konstruktorem, Antonio Tomaninim, na bazie ramy Lola, znanej brytyjskej marki, zbudowali prototyp samochodu oznaczonego symbolem SE021, bardziej znanego pod nazwą Abarth-Osella. Samochód mógł pochwalić się mocą 270 KM przy 8800 obrotów. Tak przygotowanym autem Arturo Merzario zwyciężył w mistrzostwach Europy w klasie do dwóch litrów w 1972 roku. Koncern Fiata, który przejął Abartha, zauważył nowy team i zakupił dla niego trzy zupełnie nowe podwozia. Vincenzo Osella przystąpił do zbudowania prototypu PA1. W odróżnieniu od SE-021 w nowym aucie było dużo zmian. Szkielet nadwozia był zbudowany z rur o kwadratowym przekroju, co wzmacniało konstrukcję, poprawiono też aerodynamikę auta. Na sukcesy nie trzeba było długo czekać. W tak przygotowanym samochodzie zespół wystartował w sezonie 1973 i od razu genialny kierowca, Arturo Merzario zdobył na torze Nurburgring pierwsze miejsce w wyścigu na 500 km, zostawiając daleko z tyłu auta renomowanych marek. Sukces ten został przypieczętowany zakończeniem sezonu na trzecim miejscu w Mistrzostwach Producentów. Jednak osiągnięcia auta, które w dalszej części sezonu zaczęło odstawać od konkurentów, były niewystarczające, dlatego zdecydowano o wycofaniu go z wyścigów i zastąpieniem do nową konstrukcją – PA2

fot. Piotr Ciechomski

PA1 był pierwszym, niezwykle udanym, przedsięwzięciem Vincenzo Oselli. Dzięki tej konstrukcji dalsza jego kariera jako projektanta i tunera nabrała rozpędu, a nazwisko Osella stało się marką samą w sobie. Enzo budował samochody Formuły 2 a nawet, przy wsparciu popularnej firmy tytoniowej, bolidy Formuły 1. Nawiązywał współpracę z takimi markami jak Alfa Romeo czy BMW. Po drobnej przerwie, spowodowanej problemami finansowymi w latach ’90, Enzo powrócił do tego, od czego zaczął. Firma Osella Engineering S.r.l do dziś produkuje bolidy do motorsportu, kontynuując sukces który zaczęła 60 lat temu.

fot. Piotr Ciechomski
fot. Piotr Ciechomski
fot. Piotr Ciechomski
fot. Piotr Ciechomski
fot. Piotr Ciechomski
fot. Piotr Ciechomski
fot. Piotr Ciechomski
fot. Piotr Ciechomski
fot. Piotr Ciechomski

Piotr Ciechomski